STULECIE SZKOŁY W WOLI MAKOWSKIEJ

Posłuchajcie ludzie, co tu zasiadacie

Krótkiej opowieści o naszej oświacie

Jak nauczyciele od ponad stu latek

Tłoczą wiadomości do głów wolskich dziatek

W siedemnastym roku, w poprzednim stuleciu

Otworzono szkołę dla tutejszych dzieci

Ponad setka uczniów, niemała to grupka

A nauczycielka to Zofia Skorupka

O takim budynku można było marzyć

Poproszono zatem wolskich gospodarzy

Biegała więc dziatwa od samego rana

Do wiejskiej chałupy u Ceronia Jana

Trochę dziwna była ta szkółeczka nowa

Bo elementarna i jednoklasowa

Zaś kilka lat później zmieniły się czasy

I musiały dzieci zaliczyć dwie klasy

Chodziło do szkoły ponad dwieście dziecka

Uczył Psyk Ignacy i Gienia Czarnecka

To są właśnie nasi rekordziści

Pracowali w Woli lat ponad czterdzieści

Po wojennych czasach nowy był priorytet

Od budowy szkoły powstał wnet komitet

Na czele stanęły osoby dość znane

Z Marianem Ceroniem, Szymkowiczem Janem

Dziesięć lat starania, trzy lata budowy

To wysiłek wielki, prawie hardcorowy

 

W pięćdziesiątym ósmym dopięli swojego

I wieś się cieszyła z budynku nowego

Warunki są świetne na ówczesne czasy

Sala gimnastyczna i przestronne klasy

Przybyło też dużo środków naukowych

Aby wiedza łatwiej wchodziła do głowy

W sześćdziesiątym szóstym – zmiana kierownika

Na emeryturę wysłano już Psyka

Dwa lata to rządy Zofii Cabanowej

Po niej zaś nastali Państwo Podkoniowie

Następna dyrekcja dyrekcja to Teresa Struska

Poprawiła schody, zrobiła boiska

Przed szkołą powstały z betonu chodniki

Bo Pani dyrektor uczyła techniki

W Woli poważana, bardzo mądra głowa

Później się przeniosła prosto do Słomkowa

Po dziewięciu latach dyrektor się zmienia

I szefem zostaje Szymczakowa Stenia

Ciężko w tamtych czasach dzieciom się uczyło

Podstawowych wygód w budynku nie było

Wychodek daleko, toż to nie wesele

Na dwór biegły dzieci i nauczyciele

Żeby można było przez telefon gadać

Należało pobiec za most do sąsiada

Dla woźnych też praca była przechlapana

Zimą w piecach palić od samego rana

Stefcia rozpoczęła okres postępowy

Był już i telefon i piec olejowy

 

By kibelki dzieciom pobudować w szkole

Czarny bez zbierano, skubano cebulę

Wnet pieniążków z akcji tyle nazbierano

Że remonty w szkole wreszcie wykonano

Wówczas dyrektorska była władza nowa

To Pan Piotr Gradowski z bliskiego Makowa

Uczył on biologii, ruskiego języka

Pasją jego były sport i turystyka

Zamiast w swoim domu zażywać pielesze

To organizował górskie rajdy piesze

Remontów, porządków w szkole co niemiara

By wszystko ogarnąć dyrektor się starał

Wdrożył też reformę, jak zapewne wiecie

Sześciolatka była w tysiącleciu trzecim

Kolejny dyrektor – to znowu kobieta

Matyjkówna z domu – Kamińska Elżbieta

Lat ponad trzydzieści ze szkołą związana

Wolskiej społeczności serdecznie oddana

Pracuś niestrudzony, mistrz gospodarności

W szkole prowadziła kasę oszczędności

Piękna elewacja, ogrodzenie nowe

Place zabaw, krzewy, boisko sportowe

To za jej przyczyną szkoła jest wspaniała

No i nosi imię Księdza Kardynała

Od zeszłego roku jest reforma nowa

Szkoła w Woli będzie znów ośmioklasowa

 

Pani Ela zatem zaczyna główkować

Jakby wszystkich uczniów w szkole ulokować

Tyle dyrektorzy – ci są od rządzenia

Trzeba wspomnieć o tych, co są od uczenia

Wszystkich profesorów nie sposób spamiętać

Wśród nich się wyróżnia Łuczywek Helenka

Długie lata w Woli uczyła kobieta

Matematyk znany, później katecheta

Zaś z obecnych tutaj Pań nauczycielek

Są także i takie, co uczą lat wiele

To Bożenka Skiba, z zerówki Sałkowska

I Ania Głasowa i Ania Jaworska

A Zosia Łuczywek porządku pilnuje

Kiedy ktoś nabrudzi – zaraz go strofuje

Każdy jednak przyzna to mądre przysłowie

Najważniejsi w szkole są przecież uczniowie

Cóż by była warta szkoła bez dzieciaków

Nikt by za nią nie dał nawet funta kłaków

Dla nich ten budynek, sale i projekty

Zajęcia, narady, programów korekty

Każdy z Was, co tutaj na lekcje uczęszczał

Chwałę i sukcesy po trosze powiększał

Tak to pokolenia walczą w pocie czoła

Aby sławna była nasza wolska szkoła

Dzisiaj zatem krzykną dziadek i dzierlatka      

 Dwieście lat niech żyje nasz jubilatka